Digital marketing specialist
Post LinkedIn lead magnet · Hr management
Ta sama nazwa, ten sam cel. A jednak… kompletnie inny budżet. W realu? Firmy płacą krocie za 3 sekundy uwagi. Na LinkedIn? Masz tę przestrzeń za darmo. I co robisz? Wrzucasz góry. Albo nic. Albo tekst, którego nie da się przeczytać nawet stojąc w miejscu, a co dopiero scrollując. Z mojej perspektywy: większość bannerów nie sprzedaje, nie komunikuje i nie robi absolutnie nic. Po prostu wisi. A to najdroższa (bo najważniejsza) nieruchomość Twojego profilu. 6 grzechów głównych bannerów na LinkedIn: 1. Szare tło z defaultu Komunikat: „Mam profil, ale nie bardzo wiem po co”. Albo: „jestem, ale mnie nie ma”. Pierwsze wrażenie? Zapomniane szybciej niż hasło do starego maila. 2. Góry, jeziora, zachody słońca Piękne. Naprawdę. Tylko że ja nie przyszłam tu szukać kompana na trekking. Chcę wiedzieć: co robisz i czy jesteś dla mnie. Bo na razie komunikat brzmi: „Jestem fajnym człowiekiem”. Super. LinkedIn pęka w szwach od fajnych ludzi. 3. Imię i nazwisko na pół bannera Odważnie. Szkoda tylko, że już je widzę… dokładnie 3 cm niżej. Nie potrzebuję dubla. Banner to nie dowód osobisty. To miejsce na przekaz, nie powtórkę danych. 4. Ściana tekstu Tu zaczyna się dramat. Banner to nie landing page. To nie ebook. To nie manifest życiowy. To billboard przy drodze. Jedziesz 120 km/h → patrzysz → wiesz / nie wiesz. Nikt nie hamuje, żeby go przeanalizować. (Nie polecam. Szkody wizerunkowe i komunikacyjne gwarantowane 😉) 5. Piękne hasła bez treści „Pomagam osiągać cele” „Wspieram rozwój” „Łączę ludzi i biznes” Brzmi dobrze. Tylko że… nic nie znaczy. To jak powiedzieć „jestem profesjonalna”. Każdy może. Nikt tego nie kupuje. 6. Banner, który znika na telefonie Klasyk. Na desktopie wygląda „wow”. Na mobile? Połowa tekstu ucięta, reszta zasłonięta. A teraz brutalna prawda: większość ludzi widzi Twój profil właśnie na telefonie. Więc jeśli kluczowy komunikat znika… to tak jakby go w ogóle nie było. Najczęstsze, co słyszę? „Wrzuciłam to kilka lat temu i tak zostało.” I jasne — życie się dzieje. Ale Twój banner też coś „robi” w tym czasie. Pytanie tylko: czy pracuje na Ciebie… czy przeciwko Tobie? Co działa zamiast tego? Nie „ładniej”. Mądrzej. Uczysz angielskiego? Pokaż: 200+ zadowolonych klientów Jesteś PM-em? Napisz: 100+ zrealizowanych projektów Masz super produkt? Daj zdjęcia. Jesteś fotografem? Pokaż swoje sesje. Pracowałaś/eś z super klientami? Wstaw logo. (Tu swoją drogą sama jestem ciekawa, czy formalnie zgoda jest zawsze wymagana — może ktoś z Was wie, jak to wygląda?) Masz niszę? Napisz, z kim pracujesz. Bo banner ma robić jedną rzecz: zatrzymać i powiedzieć „to jest dla mnie” I teraz ciekawość z mojej strony: 👉 Twój banner po tym poście — zostaje czy idzie do wymiany? 👉 Masz swoje patenty, które działają? A jeśli czujesz, że coś tam „nie klika”, ale nie wiesz co — napisz w DM lub umów się na krótkie spotkanie. Czasem jedna rozmowa robi więcej niż pół roku patrzenia na ten sam banner. Magda — ta od LinkedIna i konkretów 🚀
Mécanisme lead magnet
napisz w DM